Otrzymaliśmy list skierowany nie tylko do naszej redakcji od anonimowego nadawcy dotyczący ewentualnego zrealizowania parku linowego w Nowej Dębie.
Publikujemy go w całości w oryginalnej pisowni (pomijając jedynie nazwę i link do proponowanego producenta):
„W związku z rosnącym zapotrzebowaniem na spędzanie aktywnego wypoczynku na wolnym powietrzu oraz małą ilością nowych form rekreacji w naszej gminie, zwracam się do Państwa o zainteresowanie tematem możliwości zrealizowania profesjonalnego parku linowego w Naszej gminie.
Coraz więcej osób w naszej okolicy szuka aktywności, które zapewniają wypoczynek w naturze, a jednocześnie stanowią wyzwanie i nieco dawki adrenaliny. Parki linowe dają świetną rozrywkę, wypoczynek, kontakt z naturą jak i rozwój fizyczny. Są to obiekty całoroczne, nie generujące dużych kosztów przy ich realizacji i utrzymaniu w porównaniu np. ze stadionami, czy basenami, a do tego są to obiekty, które zarabiają na siebie. Niestety tego typu profesjonalnych obiektów, próżno szukać w najbliższej okolicy (najbliższy jest chyba w Janowie Lubelskim, małego parku w Tarnobrzegu nie liczę), lokalizacja parku w Nowej Dębie wypełniałaby tę lukę i mogłaby się stać atrakcją o charakterze ponad lokalnym.
Idealnym miejscem do realizacji tego typu projektu wydaje się teren w samym centrum Nowej Dęby – park „Koziołek Matołek”. To urocze miejsce z wieloma starymi dębami i sosnami, które mogą stanowić nie tylko piękne tło, ale mogą być wykorzystane do budowy parku. Atrakcyjność tej lokalizacji podnosi już dostępna infrastruktura, w tym plac zabaw, parking, bliskość Samorządowego Ośrodka Kultury.
Park linowy w Nowej Dębie to nie tylko nowa forma aktywności dla mieszkańców, ale także potencjalna atrakcja turystyczna, przyciągająca gości z okolicznych miejscowości.
Przykładowe rozwiązania dotyczące budowy parków linowych można znaleźć na wielu stronach.
Proszę redakcję o rozważenie zainteresowania się tym tematem. Tekst nie jest żadną formą reklamy. To pomysł mieszkańców – w rozmowach ze znajomymi o tym czego brakuje w Nowej Dębie, często pojawiał się pomysł parku linowego, wrotkarni, skate parku (profesjonalnego – nie takiego jak basenem krytym!) czy squasha. Park linowy wydaje się opcją najbardziej uniwersalną, naturalną dla Nowej Dęby (wykorzystuje jej naturalny potencjał – lasy) i przystępną cenowo, stąd mój list do Państwa.„
KOMENTARZ:
Pomysł utworzenia parku linowego jest niewątpliwie bardzo ciekawy i rzeczywiście nasz „Koziołek” idealnie by się do tego nadawał. Wielu mieszkańców byłoby zachwyconych takim parkiem i również mógłby stać się celem odwiedzin rodzin z okolicznych gmin, powiatów. I nie jest to pomysł nowy. Był także tematem rozmów dzisiejszej koalicji rządzącej w naszym mieście.
Jednakże autor listu nie wziął pod uwagę kilku aspektów, które stawiałyby taki projekt pod znakiem zapytania. Dlaczego? Inwestycja taka na pierwszy rzut oka byłaby prosta: mamy dużo drzew na „Koziołku” pod względem wielkości odpowiednich do stworzenia tras parku linowego, trzeba trochę lin, desek, drabinek. Tak proste to nie jest.
Wszystkie elementy parku linowego muszą zapewnić najwyższe standardy bezpieczeństwa dla użytkowników, szczególnie najmłodszych. To wymaga specjalnego osprzętu: odpowiednich lin stalowych z zaciskami kabłąkowymi, wytrzymałych, bezpiecznych podestów, przeszkód dostosowanych do potencjalnych użytkowników (raczej głównie dzieci), systemów asekuracyjnych itd.
Zagrożeniem bezpieczeństwa mogą być same drzewa na których umieszczone będą trasy – po pierwsze te drzewa wciąż rosną, po drugie posiadają szeroko rozbudowane konary, które na skutek różnych efektów działania parku mogą ulegać złamaniu, zagrażając bezpieczeństwu uczestników w momencie spadku na trasę parku.
Trasa musi być stale nadzorowana przez instruktorów o odpowiednich kwalifikacjach i uprawnieniach. To największy koszt. Utrzymanie jednego miejsca pracy to minimum 70 tys. zł rocznie (koszt dla pracodawcy).
Park przynajmniej raz w roku powinien być poddawany kontroli przez certyfikowane organy.
Park nie może funkcjonować przez cały rok. Jego działalność uzależniona jest od pogody. Deszczowa pogoda wyłącza park z eksploatacji.
Generalnie jest to działalność nieprzewidywalna, a koszt jej uruchomienia i utrzymania znaczny. Jak do tej pory nie znalazł się żaden prywatny przedsiębiorca czy inwestor, który chciałby uruchomić taki park w Nowej Dębie.
Inwestycja gminy w tego typu obiekt byłaby kosztowna i nierentowna, rodząca masę problemów. Przykładem niech będzie park linowy pod Dębowcem w Bielsku Białej. Rejon turystyczny z bogatą infrastrukturą narciarską. Miasto zdecydowało się wybudować park linowy. Oddano go do użytku w 2013 r. Na początku park cieszył się sporym zainteresowaniem. Przez 5 lat zarządzany był przez prywatnego najemcę, potem przejął go BBOSiR. Okazało się wówczas, że park jest już w tak złym stanie technicznym, że zagrażającym bezpieczeństwu użytkowników, mimo tego, że był eksploatowany i utrzymywany zgodnie z zaleceniami producenta. Jedyną rozsądną decyzją była rozbiórka za około 55 tys. zł (park wybudowano w 2012 r. za 696 263,45 zł netto co według dzisiejszych cen wyniosłoby ok. 2 milionów zł). Utrzymanie obiektu od przejęcia przez BBOSiR do czasu rozbiórki kosztowało 170 384,98 zł (wcześniej koszty utrzymania pokrywał prywatny najemca). Dla jasności: wstęp do parku był cały czas płatny (ok. 30 zł według dzisiejszych cen za jedno przejście, jakość kosztuje).
Być może przy następnych wyborach ktoś „wyskoczy” z propozycją budowy przez miasto parku linowego, ale będzie to propozycja z gatunku słynnego basenu odkrytego, który powstanie (bo obietnic wyborczych trzeba dotrzymywać), ale przeciągnie się to znacznie w czasie z uwagi na koszty jego budowy.
Natomiast wszyscy powinni się zgodzić na taki projekt gdyby znalazł się prywatny inwestor i zechciał wybudować oraz zarządzać z własnych środków takim obiektem, którego rentowność raczej byłaby wyjątkowo niska.
Mamy tylko jedno pytanie: czy znajdzie się taki inwestor? A jeśli się znajdzie to czy stać nas będzie na częste fundowanie naszym dzieciom biletów wstępu?
