W nowodębskiej przestrzeni publicznej pojawiła się zaskakująca krytyka szkolenia z zakresu ISO 27001 finansowanego przez gminę. Trudno zrozumieć kwestionowanie zasadności wydatkowania 3 tysięcy złotych na szkolenie tylko dlatego, że dotyczyło ono zastępcy burmistrza Marka Kopcia.
Problem polega na tym, że taka narracja pomija kilka istotnych faktów.
Po pierwsze: nie było to „dowolne szkolenie”. Dotyczyło cyberbezpieczeństwa, audytu i zarządzania ryzykiem – czyli obszarów bezpośrednio związanych z zakresem obowiązków zastępcy burmistrza, który nadzoruje projekt „Cyberbezpieczny Samorząd”.
Po drugie: zarzut, że „to polityk, a nie specjalista”, po prostu nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością. W tym przypadku mówimy o osobie spełniającej wszystkie wymagane warunki formalne i merytoryczne do udziału w szkoleniu. Co więcej – jedynej w strukturze, która posiada kompetencje na tym poziomie w obszarze cyberbezpieczeństwa i audytu.
Po trzecie: audyt wewnętrzny ISO 27001 nie ma nic wspólnego z potocznym rozumieniem „kontrolowania samego siebie”. Jest to standardowy element systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji, służący ocenie zgodności oraz doskonaleniu procesów wewnątrz organizacji. To narzędzie mające na celu poprawę funkcjonowania systemu i ograniczanie ryzyk.
Po czwarte: finansowanie szkoleń pracowników administracji publicznej nie jest niczym wyjątkowym ani kontrowersyjnym. To podstawowy sposób utrzymywania i rozwijania kompetencji tam, gdzie od podejmowanych decyzji zależy bezpieczeństwo danych i systemów informatycznych.
Po piąte: sugerowanie, że w szkoleniu powinien uczestniczyć informatyk, świadczy o całkowitym niezrozumieniu zasad funkcjonowania systemów zarządzania bezpieczeństwem informacji. Audytor wiodący nie pełni roli administratora IT, lecz zajmuje się oceną ryzyk, procesów, procedur oraz skuteczności całego systemu zarządzania wewnątrz organizacji. Szkolenia w tym zakresie są kierowane przede wszystkim do osób odpowiedzialnych za zarządzanie i kontrolę systemu, a nie do pracowników IT, choć wiedza informatyczna w tym obszarze jest konieczna.
Można i należy dyskutować o wydatkowaniu środków publicznych. Jednak trudno traktować poważnie krytykę, która sprowadza się do wniosku, że problemem jest fakt, iż osoba odpowiedzialna za nadzór nad cyberbezpieczeństwem podnosi kwalifikacje właśnie w tym zakresie.
To już nie jest spór o pieniądze. To spór o to, czy chcemy kompetentnej administracji.
Warto oceniać takie sytuacje przez pryzmat rzeczywistych potrzeb organizacji i zakresu wykonywanych obowiązków. W przeciwnym razie łatwo dojść do paradoksalnego wniosku, że problemem nie jest brak kompetencji, lecz sam fakt ich zdobywania.
Redakcja naszanowadeba.pl, obraz wygenerowany przez sztuczną inteligencję CHATGPT

Audytor wiodący nie może audytować własnej jednostki, jeśli jest częścią kierownictwa.
To jest zasada niezależności audytu – absolutnie podstawowa. Certyfikat jest więc nieprzydatny do audytowania urzędu, może służyć jedynie do zrozumienia wymagań normy lub do pracy w przyszłości poza urzędem.
Od redakcji:
Przed publikowaniem opinii na temat audytu i norm ISO warto zapoznać się z ich podstawowymi zasadami, aby nie wprowadzać czytelników w błąd. Niezależność audytu nie oznacza zakazu audytowania własnej organizacji, lecz zakaz oceniania własnych decyzji, odpowiedzialności i nadzorowanych obszarów.
Audyt wewnętrzny, zgodnie z zasadami ISO 19011, jest prowadzony w ramach organizacji lub w jej imieniu i służy ocenie zgodności, skuteczności oraz doskonaleniu systemu zarządzania. W przypadku zastępcy burmistrza wyłączeniu podlegają wyłącznie obszary związane z rolą i odpowiedzialnością kierownictwa, natomiast pozostałe wymagania normy ISO/IEC 27001, w tym 93 zabezpieczenia z Załącznika A, mogą być audytowane przy zachowaniu zasady bezstronności.
Twierdzenie, że certyfikat audytora wiodącego jest „nieprzydatny” do audytowania jednostek samorządowych, świadczy o niezrozumieniu jego przeznaczenia. Właśnie jest potrzebny do oceny ryzyka, zgodności procesów, identyfikacji niezgodności oraz doskonalenia systemów zarządzania – po to taki certyfikat został stworzony. Dodatkowo jest ważny przez 3 lata i wymaga okresowego potwierdzania kompetencji przez jednostkę certyfikującą PCA/TUV.