W ostatnim czasie sporo mówi się o PGKiM w Nowej Dębie – a dokładniej o jego prezesach: poprzednim i obecnym. Czas uporządkować fakty, żeby mieszkańcy mieli przed oczami prawdziwy obraz sytuacji finansowej i organizacyjnej spółki – zamiast plotek i domysłów.
Dziś prezesem PGKiM jest Krzysztof Zuba, który zastąpił Andrzeja Chejzdrala. Zmiana nie wzięła się znikąd. Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej burmistrz Wiesław Ordon wyjaśnił, że dotychczasowy prezes utracił zaufanie władz gminy. Innymi słowy – jego kadencja dobiegła końca, a w takiej sytuacji trudno mówić o dalszej współpracy.
Skąd ta utrata zaufania? Powodów było kilka – i nie są to drobiazgi:
- próba obniżenia kapitału zakładowego PGKiM do 4 mln zł, co groziło możliwością przejęcia spółki za 2 mln zł (realne zagrożenie dla majątku gminy),
- próba podniesienia cen wody i kanalizacji o 50% między pierwszą a drugą turą wyborów – i próba przerzucenia winy na nową Radę Miejską,
- nieprzekazanie gminie blisko 2,5 mln zł z pobranych czynszów za lokale od mieszkańców
- rozdanie wysokich podwyżek pracownikom tuż przed odejściem – mimo fatalnej sytuacji finansowej (przy czym w urzędzie i jednostkach gminnych podwyżek nie było – trochę jak rozdawać szampana na tonącym statku),
- budowanie napięć między załogą a gminą, czyli de facto właścicielem spółki,
- rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o rzekomej likwidacji kotłowni,
- brak zabezpieczonych środków na remont kotła wartego blisko 1 mln zł – pieniądze pobrane w taryfie poszły na inne cele,
- i wreszcie – wysokie straty finansowe spółki mimo wielomilionowych dopłat z budżetu gminy do wody, ścieków i śmieci.
Wyniki finansowe mówią same za siebie:
– Wynik ze sprzedaży (2022–2024): –5,3 mln zł
– Wynik netto po dopłatach od gminy (2022–2024): –611 tys. zł
Nic dziwnego, że burmistrz nie przedłużył współpracy z dotychczasowym prezesem i zaproponował nowego kandydata – Krzysztofa Zubę, którego zaakceptowała Rada Nadzorcza.
Oczywiście sytuacja nie jest łatwa. PGKiM ma dziś 10 mln zł zadłużenia z tytułu kredytów i pożyczek. Część inwestycji była konieczna i trudno je kwestionować (oczyszczalnia, wodociągi, kanalizacja, zakup śmieciarek, termomodernizacja). Pytanie tylko – czy wszystkie musiały być realizowane w oparciu o kredyty, skoro w każdym rachunku są opłaty stałe, które znacząco wzrosły? Czy to nie z nich powinna być utrzymywana infrastruktura i jej rozwój?
Dodajmy ważne wyjaśnienie: nie ma żadnych „dwóch prezesów”. 1 lipca 2025 r. stanowisko objął Krzysztof Zuba. Poprzedni prezes zakończył swoją trzy letnią kadencję. Wykorzystując korzystną dla siebie umowę o pracę pozostał w spółce i skorzystał z przedemerytalnej ochrony prawnej – został przeniesiony na inne stanowisko. Wszystko zgodnie z przepisami – żadnych czarów.
Mieszkańców interesuje jednak coś prostszego: czy będzie drożej?
Dopóki korzystamy z usług zewnętrznych firm, które regularnie podnoszą ceny (np. RIPOK, a w przyszłości spalarnia śmieci), problem wzrostu kosztów pozostaje nieunikniony. Dzisiejsze dopłaty jedynie odsuwają kłopot na później – a to „później” może wrócić ze zdwojoną siłą. Co więcej, dopłaty okupione są mniejszą liczbą etatów i zamrożeniem płac pracowników gminnych. Stąd m.in. dla przykładu chroniczny brak środków na kulturę, czy utrzymanie zalewu i zieleni.
Od dawna podkreślamy, że prawdziwym rozwiązaniem byłyby inwestycje w nasze własne źródła energii i instalacje do przetwarzania odpadów. Gdyby zostały zrealizowane kilka lat temu, dziś mielibyśmy niższe opłaty, a dodatkowo środki na poprawę jakości życia mieszkańców – od terenów rekreacyjnych po utrzymanie infrastruktury. Mała przypominajka: kiedy pojawiła się możliwość sięgnięcia po dofinansowanie w wysokości 95%, większość poprzednich radnych uważała to za „ideologię”. Dziś musimy realizować te zadnia z własnych pieniędzy – smutne, ale prawdziwe.
PGKiM to spółka kluczowa dla naszej codzienności. Wierzymy, że nowy prezes wykorzysta wszystkie dostępne narzędzia, by podwyżki dla mieszkańców – choć nieuniknione – były jak najmniejsze.
Na koniec apel do władz i radnych: miejcie odwagę inwestować w nowoczesność. Bo gmina to nie tylko rachunki i koszty, ale przede wszystkim wspólny dom. A o dom trzeba dbać tak, by żyło się w nim taniej, wygodniej i nowocześniej – a najlepiej wszystko naraz.
źródło: Urząd Miasta i Gminy w Nowej Dębie (www.nowadeba.pl)

Dziękuję za ten artykuł. Mam wielką nadzieję, że sytuacja ulegnie poprawie.