Sprawa psów w Rozalinie – analiza faktów i przepisów

Emocje kontra fakty

W ostatnim czasie w lokalnych mediach (i nie tylko) krążyły różne komentarze na temat psów znajdujących się na jednej z posesji w Rozalinie. Wiele komentarzy, bardzo emocjonalnych, pozbawionych było rzetelnego przedstawienia sytuacji, dlatego postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie bliżej.

Rozmowy i analiza sytuacji

Przeprowadziliśmy rozmowy zarówno z przedstawicielami Gminy, jak i z osobą, która w obliczu problemu z psami i ich właścicielem wykazała się ogromnym zaangażowaniem i empatią.

Przeanalizowaliśmy również przepisy prawne mające zastosowanie w takiej sytuacji, jaka wystąpiła w Rozalinie.

Prywatna posesja czy problem publiczny?

Zasadniczą sprawą jest fakt, że zwierzęta te stanowią własność prywatną — nie są psami bezdomnymi. To ważne, ponieważ zgodnie z prawem psy na prywatnym podwórku są wyłącznie sprawą ich właściciela, zgodnie z prawem własności chronionym Konstytucją.

Wspominamy o tym, ponieważ stanowi to istotne ograniczenie możliwości działania organów publicznych. Odniesiemy się do tego później.

Jak doszło do rozmnożenia psów w Rozalinie

Wróćmy do genezy problemu. Starszy, schorowany mężczyzna miał z początku na swojej posesji parę psów, które miały bronić jego i jego skromnego majątku zgromadzonego na posesji. Przygarniał porzucone psy, które mimo, że półdzikie, były bardzo pozytywnie nastawione do nowego opiekuna. Z uwagi na stan zdrowia i brak środków psy nie były sterylizowane i zaczęły się rozmnażać bez nadzoru. Po kilku latach na podwórku znajdowało się już blisko 40 psów.

Właściciel, nie radzący sobie z własnym życiem, z oczywistych względów nie był w stanie zająć się także swoimi psami.

Pierwsze próby rozwiązania problemu

Sprawa stała się trudna do rozwiązania. Z uzyskanych informacji wiemy, że już w 2018 r. właściciel psów starał się o jakąś pomoc w tej sprawie, co wówczas nie przyniosło większego rezultatu. Dopiero w 2022 r. udało się zaszczepić 7 psów. Dalsze szczepienia były trudne do wykonania, ponieważ psy nie były w żaden sposób oznakowane, a że wyglądały niemal identycznie, nie sposób było ustalić, które były zaszczepione, a które nie.

Oficjalnie sołtys Rozalina powiadomił burmistrza Wiesława Ordona w 2024 r. Od tego czasu rozpoczęły się starania gminy, by pomóc rozwiązać ten problem. Były próby nakłonienia właściciela do sterylizacji psów — wstępnie wyraził zgodę, jednak do sterylizacji ostatecznie z różnych powodów nie doszło.

Co na to przepisy prawa?

W tym miejscu wróćmy do przepisów prawa, bowiem trzeba sobie postawić pytanie, kiedy dowolna sytuacja na prywatnej posesji przestaje być wyłącznie sprawą właściciela, a staje się problemem publicznym wymagającym działania organów publicznych?

Zacznijmy od tego, że posiadanie dużej liczby psów nie jest nielegalne. Jednak oprócz chronionego konstytucją prawa własności, miru domowego i nienaruszalności posesji, ważne są inne aspekty społeczne, jak: dobrostan zwierząt, bezpieczeństwo mieszkańców, zagrożenia sanitarne, uciążliwość dla otoczenia, hałas, odory, agresja zwierząt (są to psy w dużej mierze dzikie) czy możliwość ich niekontrolowanego rozmnażania i późniejszej bezdomności.

Kiedy gmina może interweniować

Prawo nie pozostawia tu wątpliwości — zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt zwierzęta bezdomne to zwierzęta bez właściciela lub takie, których właściciela nie można ustalić. I co najważniejsze — gmina odpowiada za takie zwierzęta, a nie za wszystkie zwierzęta prywatne.

Program opieki nad zwierzętami bezdomnymi

Zgodnie z ustawą każda gmina musi mieć uchwalony program opieki nad zwierzętami bezdomnymi i zapobiegania bezdomności zwierząt. Taki program posiada także Gmina Nowa Dęba. Co on obejmuje?

Znajdują się tam następujące punkty:

  1. zapewnienie bezdomnym zwierzętom domowym miejsca w schronisku dla zwierząt,
  2. opiekę nad kotami wolno żyjącymi, w tym ich dokarmianie,
  3. odławianie bezdomnych zwierząt,
  4. obligatoryjną sterylizację albo kastrację zwierząt w schronisku dla zwierząt,
  5. poszukiwanie właścicieli dla bezdomnych zwierząt,
  6. usypianie ślepych miotów,
  7. wskazanie gospodarstwa rolnego w celu zapewnienia miejsca dla zwierząt gospodarskich,
  8. zapewnienie całodobowej opieki weterynaryjnej w przypadkach zdarzeń drogowych z udziałem zwierząt.

Czy samorząd może finansować sterylizację prywatnych zwierząt?

Zabiegi sterylizacji i kastracji są wykonywane w gabinecie weterynaryjnym do czasu wyczerpania środków finansowych przeznaczonych na ten cel w budżecie gminy. Przypomnijmy, że dotyczy to zwierząt bezdomnych. Środki przeznaczone na sterylizację albo kastrację bezdomnych zwierząt i kotów wolno żyjących to 18 500,00 zł.

Rzetelność dziennikarska zobowiązuje nas do zadania pytania: czy gmina może finansować zabiegi psów, które mają właściciela?

Prawo własności a dobrostan zwierząt

Jeśli weźmiemy pod uwagę przepisy prawa — nie, bowiem grozi to zarzutem niegospodarności, wydatkowania środków publicznych bez podstawy prawnej i naruszenia dyscypliny finansów publicznych, a więc konsekwencjami prawnymi.

Jednak, podchodząc bardziej praktycznie i przyszłościowo, warto się zastanowić, czy zapobieganie przyszłej bezdomności zwierząt nie jest lepszym rozwiązaniem niż późniejsze utrzymanie ich w schronisku.

Oczywiście takie działanie wymagałoby starannego przygotowania podstawy prawnej, w tym zmian w gminnym programie opieki nad zwierzętami. Warto dodać, że takie zmiany zostały już dokonane w niektórych gminach.

Granice działań i pytania społeczne

Niemniej wydatkowanie pieniędzy publicznych na finansowanie zwierząt będących prywatną własnością, nawet jeśli jest to wskazane społecznie, z pewnością wśród mieszkańców wywołuje pytanie: dlaczego jednemu właścicielowi finansować zabieg, a innym nie? Według jakich kryteriów miałoby się to odbywać?

Prawo a wejście na prywatną posesję

Dochodzi jeszcze aspekt miru domowego i wejścia na prywatną posesję. Naruszenie miru i wejście na posesję jest legalne tylko w określonych sytuacjach: za zgodą właściciela, z udziałem policji lub uprawnionych służb.

Granice interwencji i emocji

Podejrzenie złych warunków — często podnoszone przez aktywistów — nie daje prawa do wtargnięcia na posesję i nie uchyla prawa własności. Kierowanie się emocjami nie może zastępować prawa.

Procedury zamiast emocji – rola dowodów i instytucji

Ustawa przewiduje możliwość odebrania zwierzęcia, jeśli udowodni się znęcanie albo zagrożenie życia lub zdrowia — wymagane są opinie weterynaryjne, działania policji, Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej oraz pełny materiał dowodowy. Nie może się to odbywać na podstawie relacji internetowych i emocji tworzonych przez osoby, które nie zgłębiły tematu i nawet nie były na miejscu, którego dotyczą.

Jeśli przyjmiemy powyższą opcję to przynajmniej teoretycznie możliwe było odebranie co najmniej niektórych zwierząt, ponieważ ich właściciel (z powodów o których pisaliśmy wyżej) nie zapewnił im należytych warunków co w dużym uproszczeniu można by uznać za znęcanie się. Takiej interpretacji ze strony służb nie było.

Konsekwencje odbioru zwierząt prywatnego właściciela

Trzeba też pamiętać o konsekwencjach odbioru zwierząt dla prywatnego właściciela. Musi on pokryć wszelkie koszty schroniska, wyłapania, szczepienia, leczenia, sterylizacji, a koszt 1 dnia w schronisku to 10 zł. Z uwagi na brak środków tego właściciela koszty jakie musiałby ponieść doprowadziłyby do jego bankructwa, a w konsekwencji licytacji gospodarstwa.

Organizacje prozwierzęce i spory systemowe

Organizacje prozwierzęce pełnią bardzo ważną rolę, pomagając zwierzętom, nagłaśniając zaniedbania i mobilizując opinię publiczną.

Często jednak występują konflikty między samorządami a organizacjami społecznymi, spowodowane problematycznym zastępowaniem procedur emocjonalną presją.

Jak wiemy z mediów, niekiedy trafiają się organizacje nieprzestrzegające prawa, nie działające profesjonalnie, nie dotrzymujące umów zawieranych z samorządami czy nierozliczające się prawidłowo z prowadzonych zbiórek. Na szczęście są to rzadkie przypadki.

Medialna presja i odpowiedzialność

Są jednak osoby, które wykorzystując sytuacje próbują zbić kapitał medialny na publikowaniu zdjęć bez pozwolenia, transmitowaniu interwencji, piętnując publicznie osoby ich zdaniem winne sytuacji mimo braku dowodów, wywołując powszechnie hejt wobec urzędników czy mieszkańców. To nie powinno mieć miejsca — niestety jest to współcześnie ogromny problem społeczny, medialny i moralny.

Wolontariat i realna pomoc

Mimo takiej presji medialnej udaje się jednak znaleźć sposoby rozwiązania tej wyjątkowej sytuacji psów w Rozalinie. Dzięki osobie obdarzonej wyjątkową empatią — wolontariuszce — która poświęca swój czas i energię oraz zaangażowaniu różnych organizacji i działaniu Urzędu Miasta i Gminy Nowa Dęba udało się już znacznie zmniejszyć liczbę psów pozostających na posesji w Rozalinie. Niektóre psy wymagające interwencji weterynaryjnej zostały już wyleczone, postępuje sterylizacja (także dzięki wsparciu weterynarza z Raniżowa), gmina wspomaga m.in. budując boksy, transportem, zapewniając miejsca czasowego pobytu po zabiegach, odrobaczanie i szczepienia.

Nie wszystkim podoba się ta pomoc, niektórzy pomocy odmawiają, jednak dzięki wielkiemu sercu wolontariuszki i jej poświęceniu udaje się także we współpracy z gminą systematycznie rozwiązywać problem psów.

Sytuacja zaczyna się poprawiać

Część psów została już wyleczona, trwa sterylizacja, a gmina wspiera działania logistyczne i weterynaryjne.

Pomoc zamiast konfliktów

Z informacji otrzymanych od wolontariuszki wiemy, że sytuacja właściciela psów jest bardzo trudna, zarówno zdrowotna, jak i materialna. Dziś na posesji przebywa ok. 20 psów, a wkrótce pozostanie tylko kilka, które już nie będą się rozmnażać. To, jak wspomnieliśmy, zasługa wolontariuszki działającej wspólnie z gminą i kilkoma organizacjami.

Dobro zwierząt ponad emocjami

Pamiętajmy jednak o tym, że wiele opinii upowszechnianych przez osoby niezaznajomione z tematem tworzy niepotrzebne konflikty i emocje, które zamiast pomóc, utrudniają rozwiązanie problemu. Dobro zwierząt, które przecież nie są niczemu winne, wymaga naszego wspólnego działania, a nie podgrzewania emocji. Okażmy serce zwierzętom. Wspomóżmy je czym możemy: karmą, wolontariatem, datkami. Pokażmy, że jesteśmy ludźmi niepozbawionymi empatii. Nie udostępniajmy publikacji przedstawiających nieprawdziwy obraz sytuacji z szacunku dla tych, którzy rzeczywiście pomagają.

Konieczne zmiany prawa

Miejmy nadzieję, że ustawodawca dostrzeże problem i rozważy zmiany w systemie prawnym, które umożliwią rozwiązywanie tego typu problemów. Bez zmian prawa samorządy nie będą miały realnych możliwości działania w społecznie uzasadnionych przypadkach motywowanych dobrostanem zwierząt na prywatnych posesjach.

Redakcja naszanowadeba.pl

Zostaw komentarz. Prosimy przestrzegać regulaminu komentowania podanego na stronie Regulamin. W przypadku naruszenia regulaminu komentarz nie zostanie opublikowany. Komentarze są moderowane. Dane komentujących wyłącznie do wiadomości redakcji - email, www strony nie są publikowane.