Relacja Burmistrza ze spotkania z Ministrem Finansów

Poniżej publikujemy wpis burmistrza Wiesława Ordona o spotkaniu z Ministrem Finansów Andrzejem Domańskim, jakie odbyło się w Krośnie z kierownikami oraz skarbnikami jednostek samorządowych z Podkarpacia. Spotkanie dotyczyło dochodów jednostek samorządu terytorialnego w kontekście zmienionej ustawy dochodowej.

Zachęcamy wszystkich do zapoznania się z tym tekstem, gdyż wyjaśnia on sytuację finansową naszej gminy po wejściu w życie nowej ustawy dochodowej dla jednostek samorządu terytorialnego. To kluczowe dla zrozumienia, skąd bierze się obecny stan naszych finansów. Według nowej ustawy nie ma już mowy o jeżdżeniu do Warszawy po tekturowe czeki.

Nasza gmina intensywnie inwestuje w rozwój dwóch stref ekonomicznych, w których zatrudnienie znajdują nie tylko mieszkańcy naszej gminy, ale także wielu z sąsiednich gmin. Niestety, dojeżdżający spoza gminy odprowadzają podatki w swoich rodzinnych miejscowościach, podczas gdy gmina ponosi koszty związane z tworzeniem dla nich miejsc pracy poprzez kosztowne inwestycje w infrastrukturę. Przykładem są świeżo wyremontowane drogi w strefie, budowa parkingów, modernizacja wodociągów i kanalizacji, czy budowa drogi Śmiśniewicza, która umożliwia mieszkańcom innych gmin wygodny dojazd do pracy.

Rozwój stref spowodował, że w rozumieniu nowego algorytmu jesteśmy postrzegani jako zamożna gmina. Z jednej strony nie mamy szans na otrzymanie subwencji, jak nasi sąsiedzi, a z drugiej jesteśmy traktowani na równi z o wiele mniejszymi gminami (Grębów, Baranów Sandomierski, Gorzyce), które nie posiadają tak rozwiniętej i kosztownej infrastruktury. Tymczasem my musimy spłacać zobowiązania związane z przeprowadzonymi inwestycjami oraz ponosić wysokie koszty utrzymania. Algorytm w ogóle tego nie uwzględnia, co dodatkowo pogłębia niesprawiedliwość systemu.

Ponadto, nasze miasto ponosi dodatkowe koszty związane z obecnością jednostek wojskowych. Zapewniamy wojsku odpowiednią infrastrukturę, umożliwiamy korzystanie z miejskich atrakcji oraz wspieramy ich funkcjonowanie na wielu płaszczyznach. To kolejne obciążenia, które nie znajdują odzwierciedlenia w algorytmie.

Trzeba to ciągle podkreślać, że nasza gmina inwestuje w infrastrukturę, z której korzystają sąsiednie gminy i wojsko, to nasza gmina tworzy nowe miejsca pracy w dużej mierze dla mieszkańców innych gmin, to środki naszej gminy stanowią ogromne nakłady na przygotowanie odpowiedniego środowiska dla żołnierzy (infrastruktura, mieszkania, atrakcje) oraz dla firm korzystających z ulg podatkowych w naszych strefach ekonomicznych, a które uzyskane nadwyżki finansowe reinwestują by dalej korzystać ze zwolnień podatkowych. Nasza gmina otrzymuje więc śmiesznie niskie wpływy z CIT i jeszcze „kara się” gminę pozbawiając nas subwencji (jak to wskazał poniżej burmistrz Wiesław Ordon). Większość pracujących w naszej gminie rozlicza PIT w swoich miejscach zamieszkania, nie u nas, a PIT żołnierzy jest niezauważalny bowiem większość rozlicza się w swoich miejscowościach.

Oczywiście, my, mieszkańcy gminy, stanowczo nie zgadzamy się z takim niesprawiedliwym systemem. Jeśli wszystkim zależy na rozwoju naszego miasta i gminy, to w wyrażanie naszego sprzeciwu powinny się włączyć wszystkie siły polityczne naszego regionu, w tym posłowie mający swoje biura w Nowej Dębie. Wierzymy, że posłowie prowadzący u nas wspólne biuro poselskie otworzyli je z jasno określonym celem: wspierać rozwój naszej gminy i skutecznie pomagać w najtrudniejszych sytuacjach. Liczymy na to, że te oczekiwania zostaną przekute w konkretne działania.

O wszelkich podejmowanych działaniach w tym zakresie będziemy informować na bieżąco.

Jeszcze pewna uwaga: to, że tłuste lata się skończyły było oczywiste już dawno. Dobitnie było to widoczne tuż po wybuchu wojny w Ukrainie. Należało już wcześniej pomyśleć jak zapewnić gminie możliwie największą niezależność energetyczną oraz zachować wstrzemięźliwość w wydatkach, by dziś nie martwić się o to skąd brać pieniądze na dopłaty do wody, śmieci i o wszystko obwiniać tych, którzy dziś muszą ten problem rozwiązywać. Kto sieje ziarno na skalistą ziemię, nie zbierze plonu. Dawanie dopłat bez planu ich zastąpienia inwestycją to jak rzucanie ziarna na skałę. Brak dalekowzroczności w planowaniu zawsze prowadzi do problemów, które później spadają na barki innych.


W Krośnie miało miejsce spotkanie ministra finansów Andrzeja Domańskiego z szefami i skarbnikami jednostek samorządów terytorialnych (jst). Miało ono związek z wejściem w życie nowej ustawy o dochodach jst, która mimo, że była konsultowana z organizacjami samorządowymi, dalej wywołuje emocje wśród gminnych włodarzy. Oczywiście, są zadowoleni z wprowadzonych rozwiązań, tak jak prezydenci dużych miast. Ale np. Związek Gmin Wiejskich wniósł wiele uwag do projektu ustawy, które nie zostały uwzględnione.

Jak powiedział na spotkaniu minister Domański, w roku 2026 zostanie przeprowadzona głęboka analiza funkcjonowania zapisów ustawy i ewentualne korekty naniesione zostaną od roku 2027.

Nowa ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego zmienia podejście w stosunku do starych zapisów dość diametralnie. Wprowadza zwiększone dochody z PIT-u i CIT-u, dokłada subwencję – ale już nie dla wszystkich. I w takiej właśnie grupie znaleźliśmy się. By nie zamęczać czytelnika wywodami na temat algorytmów, które po nowemu sterują wpływami z budżetu państwa do budżetu gminy, powiem tylko, że my nie otrzymamy subwencji.

Do budżetu gminy wpłynie 48 mln zł z PIT i zaledwie 1,2 mln z CIT (wiadomo, ulgi strefowe) oraz 0,5 mln zł rezerwy. To byłyby dość dobre kwoty, gdyby za nimi doszła jakaś kwota subwencji. Ale tej nie otrzymamy, jako jedna z dwóch gmin na Podkarpaciu. Łącznie z budżetu państwa wpłynie do nas więc 49,7 mln  zł. Tymczasem np. Gorzyce otrzymają 53 mln zł, a Kolbuszowa 90 mln zł. Znając realia tych gmin, widać wyraźnie, że ich sytuacja rysuje się lepiej niż nasza. Rzec by można, że względna zamożność pracujących w naszej gminie, tworzy sytuację, gdy gmina z tego powodu nie otrzymuje subwencji.

Wydawać z zewnątrz by się mogło, że prawie 50 mln zł to dość duża kwota i w połączeniu ze środkami własnymi, pozwoli nam spokojnie funkcjonować. Ale tak nie jest. Rok 2025 to będzie bardzo trudny rok dla nowodębskiego samorządu. Wydatki planowane są na poziomie 2022 r., a i tak bardzo trudno było zbilansować dochody bieżące i wydatki bieżące (nie mylić z inwestycyjnymi). W zasadzie realizacja przyszłorocznego budżetu to będzie i tak przycinanie bardzo krótkiej „kołdry finansowej”.

Zapewne posypie się na nas lawina uwag, bo nie stać na to czy owo oczekiwanie mieszkańców, ale mieszek dla nas przygotowany, z którego dosypane zostaną nam pieniądze, nie jest duży i musi wystarczyć w tym momencie przede wszystkim na utrzymanie funkcjonowania naszej gminy w podstawowym standardzie. A jaki on będzie w kolejnych latach. Czy stać nas będzie np. na takie godziny świecenia oświetlenia ulicznego jak dziś, czy godziny otwarcia basenu krytego pozostaną niezmienione? Czy wrócimy do łączenia klas w szkołach, tak jak to było przed dekadą, czy dopłacimy mniej do przedszkoli niepublicznych (nota bene dziś dopłacamy 99% wydatków w przedszkolach publicznych, podczas gdy w okolicy jest 75%)? To są kwestie przed jakimi staniemy my wszyscy -burmistrzowie, radni oraz mieszkańcy. Bo rozsądnych głosów, gdzie szukać oszczędności także oczekujemy.

Jedno co jest pocieszające – to, że realizowany od 18 lat plan wzmacniania atrakcyjności naszych stref ekonomicznych w Nowej Dębie i Chmielowie przyniósł pracę i dochody dla naszych mieszkańców, co widać w PIT-cie. Choć za to nas akurat algorytm „ukarał”.

Wiesław Ordon

Burmistrz

źródło: Urząd Miasta i Gminy Nowa Dęba (www.nowadeba.pl)

Leave a Comment